Thursday, August 29, 2013

Italian summer - the end

What could I say... Nothing more than the fact that I am very thankful that I had a such amazing summer, in a wonderful country with fantastic people around me!
I'm so sad that it's over... But... There must be an end, to have a new beginning... :)


Co by tu powiedzieć... Nic tylko to, że jestem potwornie wdzięczna za to, że mogłam spędzić tak cudowne lato, w przepięknym kraju z niesamowitymi osobami wokół mnie!
Jest mi strasznie smutno, że to już koniec... Ale... Musi coś się skończyć, by co innego się zaczęło... :)

No more words... Just watch the video.
Koniec pisania... Zobaczcie filmik.

video
@music: Cocteau Twins - Lorelei


Visit the pages of my artist friends: gReY the mime  and Arkadiusz Gołębiowski actor/ model :)




 Follow me on Instagram Instagram

Follow on Bloglovin

Monday, August 26, 2013

Italian summer - A polish guitar in Florence

The next artist I'd like to present you is polish :)

So, let's make a funny introduction: A french girl, living in Poland, in love with Italy, met a polish guitar player, in Florence, during her italian summer trip :D Sounds good ^^

Kolejna osoba, którą chciałam wam przedstawić jest polakiem :)

Zróbmy śmieszny wstęp: Francuzka dziewczyna, mieszkająca w Polsce, zakochana we Włoszech, poznała polskiego gitarzystę, we Florencji, podczas jej włoskiej letniej podróży :D Brzmi nieźle ^^





I've met Tadeusz Machalski for the first time last year, during my first trip in Florence, near the Uffizi square. Almost every day, I was sitting there, first watching gReY's show, and then reading my book and enjoying the nice music. At the end, I bought a CD... I enjoyed it so much, that I listened to it almost the entire year. It was so relaxing. Maybe also because I was thinking of Florence when I was listening it ;)

Poznałam Tadeusza Machalskiego w zeszłym roku, podczas mojej pierwszej podróży we Florencji, przy placu Uffizi. Prawie codziennie tam siedziałam, najpierw oglądałam spektakl gReY-a, a potem czytałam książkę słuchając Tadeusza piękną muzykę. Na koniec pobytu, kupiłam płytę... Tak mi się spodobała, że słuchałam ją prawie cały rok. Taka jest relaksująca. Może też chodzi o to, że myślałam o Florencji, kiedy ją słuchałam ;)


This year, we had more occasions to talk together. I discovered that Tadeusz was playing during 10 years in the National Opera of Warsaw, and that he was playing for Pavarotti while he was singing in Warsaw. He also played in front of some big polish names, like Aleksander Kwaśniewski (when he was still the polish president), Jan Kulczyk (the richest polish businessman), and Aleksander Gudzowaty (economist and businessman).

W tym roku, mieliśmy więcej okazji pogadać. Dowiedziałam się, że Tadeusz grał przez 10 lat w Teatrze Wielkim w Warszawie i, że grał dla Pavarottiego kiedy przyjechał śpiewać do Polski. Grał też przed wielkimi polskimi nazwiskami jak Aleksander Kwaśniewski, kiedy był jeszcze prezydentem, Jan Kulczyk i Aleksander Gudzowaty.




(english version at the end of the post)

- Kiedy zaczęła się Twoja wspólna droga z gitarą?
Od 8-ego do 12-ego roku życia, grałem w szkole muzycznej na fortepianie. W wieku 12-tu lat, zostałem stamtąd wyrzucony, ponieważ chciałem grać w piłkę. Jednak tak wyszło, że wtedy zacząłem grać na gitarze i  do teraz się z nią nie rozstałem.

- Dlaczego wybrałeś Florencję i bycie ulicznym artystą?
Powód jest prosty: dla pieniędzy. We Florencji jest dużo turystów i sezon jest bardzo długi. Właściwie sezon jest cały czas. Kiedyś zimą wyjeżdżałem na Wyspy Kanaryjskie, ale przestałem bo tu jednak najlepiej.

- Jaką macie relacje z pozostałymi ulicznymi artystami?
Ulica uczy wiele rzeczy. Wszyscy tu się znamy. Każdy z nas ma swoją specjalność, ale akurat tak wyszło, że gitarzystów jest kilku, więc szanujemy się wszyscy, ale i tak jest walka o swoje miejsce.
Na ulicy, traktują Cię jako takie najgorsze, co jest mało stymulujące. Tu jest dużo stresu między konkurencją, policją i trudną atmosferą. Wbrew pozorom potrzeba tu dużo siły i energii. Ludzie zawsze lubią krytykować, że jest za cicho, za głośno, za wolno, itd... Ulica zabija artystyczność i w pewnym momencie zaczyna się robić to tylko dla pieniędzy.

- A czy jednak ilość ludzi, która się przy Tobie zatrzymuje co dziennie nie jest mobilizująca?
Zdecydowanie jest. I to jest ta pozytywna część, że dostarczam ludziom pozytywnych emocji. Poza tym ja kocham grać, i to jest ponad wszystko. Często widzę na YouTubie filmiki ze mną, zamieszczone przez turystów, z bardzo pozytywnymi komentarzami. To jest mobilizujące.
Kiedyś zapytano jednego z najlepszych polskich śpiewaków operowych, dlaczego lubi śpiewać. Odpowiedział, że gdy śpiewa, czuje się jak znarkotyzowany i wtedy przesyła pozytywną energię. To jest proces chemiczny... Cudowne uczucie. Stąd się bierze ta przyjemność z grania. To jest uczucie z niczym porównywalne.

- Ile godzin dziennie grasz?
Różnie, ale na ogół około 3 - 4 godzin

- Czy w Polsce da się zarobić jako uliczny artysta?
Oczywiście, że się da. Tylko, że do Polski nie przyjeżdża tylu turystów jak na przykład we Florencji czy Wenecji. Poza tym w Polsce sezon jest o wiele krótszy. Więc to nie jest praca na cały rok.

- Chciałbyś wrócić do Polski?
Marzę o tym. Życie w imigracji nie jest łatwe.

- Gdzie nagrywałeś swoje płyty? Dużo już sprzedałeś?
Dwie nagrałem w Polsce i jedną we Florencji. Nie wiem dokładnie, ale myślę, że odkąd tu przyjechałem w 1999 roku, już dawno przekroczyłem 100.000 sprzedanych płyt.

- Masz w planach kolejne?
Tak. Mam już gotowy pomysł i kawałki, ale to jest jeszcze wszystko do dopracowania. Są dwa kawałki, o których marzę by się na tej nowej płycie znaleźli. Pierwszy to "Invierno Porteño", a drugi "un sueño en la  foresta". W tych utworach jest tyle wiary i życia. 

- Jakie jest Toje marzenie?
Sviatoslav Richter powiedział kiedyś, że chciałby jeździć po świecie, grać na ulicy i rozdawać ludziom kwiaty. Takie było kiedyś i moje marzenie. Teraz właściwie już to robię, więc moim marzeniem byłoby zagrać na koncercie jednego z moich ulubionych artystów jak na przykład u Laury Pausini. Albo chociaż granie z innymi ludźmi, bo granie samemu wykańcza ;)









PS: I have absolutely no idea how to play on a guitar :P

PS: Nie mam bladego pojęcia jak się gra na gitarze :P



 Follow me on Instagram Instagram

Follow on Bloglovin

English version of the interview -->

Wednesday, August 21, 2013

Italian summer - Boboli gardens

One of the very nice places of Florence is the Boboli gardens, behind the Palazzio Pitti, the Medici's main seat.

Jedno z bardzo fajnych miejsc we Florencji, są ogrody Boboli, na tyłach Palazzio Pitti, który był główną siedzibą Medyceuszy.





After visiting the buildings of the historical center, it's good to see a bit of a green place ;) It's anyway a little bit like an outdoor museum with roman sculptures from the 16th and 17th century.
The gardens had many architects. The first one was Niccolo Tribolo until 1550. Then Bartolomeo Ammanati, with the help of Giorgio Vasari. Some sculptures and the grotto (the cave), are from Bernardo Buontalenti.

Po oglądaniu budynków w historycznym centrum Florencji, miło chwilkę popatrzeć na zieleń ;) To i tak trochę wygląda jak outdoorowe muzeum z rzymskimi rzeźbami z 16-ego i 17-ego wieku.
Ogrody mieli wiele architektów. Pierwszy był Niccolo Tribolo, do 1550 r. Potem był Bartolomeo Ammanati, z pomocą Giorgio Vasariego. Kilka rzeźb oraz grotto (jaskinia), są od Bernardo Buontalenti.







Fontana del bacchino

A little advice: if you go there during summer, and you're suffering when it's hot ... Better go there in the morning or late afternoon. I feel perfectly in high temperatures (and suffering a lot during winter), but I know that not everybody does ;) You will have to walk a lot, as it has 45.000 m2, so better put some comfortable shoes :)

Mała wskazówka: Jeżeli wybieracie się tam w ciągu lata, i trochę cierpicie kiedy jest ciepło... Lepiej idźcie tam rano albo późniejszym popołudniem. Ja akurat czuje się świetnie w wysokich temperaturach (a zimą ostro cierpię), ale wiem, że nie wszyscy tak mają ;) W związku z tym, że ogrody mają powierzchnie 45.000 m2, lepiej załóżcie wygodne buty :)











You will see there, the fountain of Neptune, called by the florentines "the Fountain of the Fork".

Zobaczycie tam fontannę Neptuna, zwaną przez miejscowych "Fontanna z widelcem".





The amphitheatre








And spotted there, the famous polish actress, Grażyna Szapołowska, who came to get some inspiration for her new book, after the success of "Ścigając pamięć" (chasing memory) ;)

Można było też tam zobaczyć słynną polską aktorkę, Grażynę Szapołowską, która przyjechała po inspiracje do nowej książki, po sukcesie "Ścigając pamięć" ;)


Look at the nice view you have from there! :D
Popatrzcie jaki piękny widok stamtąd! :D


At the end of the gardens, you'll see the amazing Grotta del Buontalenti (the cave), next to the end of the Vasari corridor. 

Pod koniec ogrodów, zobaczycie Grotta del Buontalenti (jaskinię), przy końcowej części korytarza Vasariego.









A biiiig thank you to my photographer:
Il Papounetto ;)


I was wearing: Zara shirt, Massimo Rebecchi skirt, Miu Miu sunglasses, Casadei sandals, no name bracelets


 Follow me on Instagram Instagram

Follow on Bloglovin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts